Minimalistyczna biżuteria - trzy rzeczy, z którymi się praktycznie nie rozstaję


srebrne kolczyki


Do biżuterii mam podejście raczej minimalistyczne. Mam stałe rodzaje i typy produktów, które chętnie noszę. Co więcej, są trzy rzeczy, z którymi się nie rozstaję. Zapraszam do wpisu!

Codzienna biżuteria musi być dla mnie lekka, niezbyt rzucająca się w oczy i kobieca. Przez parę lat wypracowałam sobie system trzech rzeczy, które zawsze mam na sobie. Są to:

obrączka


to moja najważniejsza biżuteria, wartości której, z naciskiem na wartość sentymentalną, nie da się opisać. Nie wyobrażam sobie chodzenia bez niej. Gdy w ostatnim miesiącu pierwszej ciąży musiałam, z powodu napuchniętych już palców, zrezygnować na chwilę z jej noszenia, brakowało mi tego złotego akcentu na palcu chyba najbardziej!

kolczyki srebrne 


weryfikując moje codzienne dodatki stwierdzam, że noszę praktycznie tylko srebrne kolczyki. To dla mnie gustowny akcent, nie za bardzo rzucający się w oczy, co lubię. Noszę wkrętki, które doskonale są widoczne przy moich zawsze spiętych włosach. W dużych, cięższych kolczykach czuję się "obwieszona" i dawno z nich zrezygnowałam. 

zegarek


to dla mnie biżuteria. Mam zegarek damski na bransolecie, również srebrny. Dobrze komponuje się z moim stylem i pasuje do każdego zestawienia. Co więcej, osobiście czuję dyskomfort, gdy go zapomnę. Najczęściej zdarza się to bardzo rzadko! 

Przychodząc z pracy czy z każdego innego miejsca, pierwsze co robię to... ściągam zegarek! Czy Wy też tak macie? Nie potrafię chodzić z zegarkiem po domu i wiem, że dużo osób ma podobny nawyk ;) Do tego u mnie dochodzi jeszcze ściągnięcie okularów i już funkcjonuję w trybie "po godzinach".