Dieta 10 miesięcznego dziecka - jak jemy i co się sprawdza?




Odkąd mała skończył 6 miesięcy, zaczęliśmy rozszerzanie diety. Sporo czytałam o tym wcześniej, aczkolwiek jak zwykle, praktyka okazała się najlepszym doradcą. W dzisiejszym wpisie pokażę Wam co i jak jemy oraz co sprawdza się najlepiej!

Obecnie Mała ma 10 miesięcy z hakiem. Je praktycznie wszystko, najczęściej razem z nami. Nie gotuję jej specjalnie. Po prostu je to, co i my jemy na obiad, oczywiście w rozsądnej wersji i bez niektórych dodatków.

Produkty bezglutenowe, stopniowe wprowadzanie warzyw i owoców - okej, to wszystko było, aczkolwiek mam szczęście, że Mała je po prostu wszystko i jak do tej pory, nie miała żadnych przygód z wysypką, nietolerancją białka itp. Je wszystko, bardzo chętnie i równie chętnie poznaje nowe smaki.

Kiedy miała zaledwie 6 miesięcy i jadła gotowe produkty ze słoiczka, były to produkty bezglutenowe. Tak było najrozsądniej, a za jakiś czas zaczęłyśmy wprowadzać już zwykłe słoiczki, niekoniecznie te bez glutenu. Ku zaskoczeniu pewnie wielu matek tak - moja córka je czasem słoiczki. Tymi warzywnymi gardzi, ale owoce wcina jak szalona. Na początku chętnie jadła też w takiej postaci brokuły czy marchewkę. Zawsze patrzę jednak na skład tego typu produktów i mam swoich faworytów w tej kwestii. Traktuję je jako awaryjne jedzonko, kiedy zwyczajnie nie ma czasu, by coś ugotować, albo my jemy na mieście i w pracy.

Czy stosujemy BLW? Tak, ale takie trochę pół na pół, bo karmienie łyżeczką też występuje. Tak jak już pisałam, Mała nie ma problemu z nietolerancją niektórych składników. Szybko okazało się, że jajecznica, jogurt naturalny z owocami czy zupa zrobiona przez babcię to ulubione smaki. Do tego oczywiście chlebek czy ser żółty, który lubi zdecydowanie bardziej niż ja.


Co obecnie, kiedy ma pond 10 miesięcy je najchętniej?



  • brokuły, od dawna już w "normalnej" postaci
  • ziemniaki z piekarnika
  • duszoną rybę, sznycelki rybne
  • musy owocowe, jako produkt ratunkowy
  • chleb
  • ser żółty
  • jajecznicę
  • jajko na miękko
  • biały ser
  • wszelkie domowe zupy, ziemniaczki z obiadu i mięso
  • wszelkie placuszki, np. racuchy czy pancakes

Do picia zawsze woda. Cieszę się, że udało mi się wdrożyć regularne jej picie. Nauka trwała jakiś tydzień i na szczęście zdążyłyśmy przed największymi letnimi upałami. Piję wodę bardzo chętnie i to praktycznie nasz jedyny "napój". 


Co sprawdza się, jeśli chodzi o szybkie, ratunkowe przekąski?


  • musy owocowe (patrzcie na skład!)
  • biszkopty
  • chrupki kukurydziane
  • jogurt naturalny z owocami
  • serki homogenizowane Bakoma Bio
  • ser żółty w formie pałeczek z Biedronki
  • warzywa i owoce z obiadu (zawsze odkładam jej ugotowane brokuły, marchewkę, buraczki czy pietruszkę - wcina sobie sama w ciągu dnia) 

Ku mojemu zdziwieniu, niechętnie je marchewkę z jabłkiem. To połączenie kojarzy mi się najbardziej z bobasami właśnie i jestem zaskoczona, że nie ma tutaj miłości. Na początku niechętnie jadła ziemniaki - od kilku miesięcy jest to jednak obowiązkowa pozycja w menu. Chętnie je też ryż czy makaron. 

Zauważyłam, że często najbardziej lubi jeść samodzielnie. Pozwalam jej na to i obserwuje, jak fajnie radzi sobie z kolejnymi produktami. Jeśli je marchewkę, to tylko sama. Karmienie przy tym warzywie nie wchodzi w grę, bo zwyczajnie nie chce wtedy jeść ;) Słabo wchodzą kaszki i płatki owsiane - może jeszcze dorośnie? ;)

W kwestii praktycznej - co sprawdza się przy jedzeniu/karmieniu?


  • najprostsze krzesełko z Ikea - szybkie do umycia, bez zbędnych udziwnień, 
  • śliniaczki w formie wkładanej przez głowę - najlepiej chronią ubranka,
  • kubek Doidy - na wodę do posiłków,
  • łyżeczki zmieniające kolor pod wpływem temperatury,

Myślę jeszcze nad zakupem silikonowego talerzyka, który ma przyssawkę - przyda się na pewno teraz, kiedy Mała większość rzeczy wcina samodzielnie.

Na zdjęciu mój siedmiomiesięczny bobas, wcinający marchewkę i ziemniaczki z piekarnika ;) 

Co dodacie od siebie? Co się sprawdziło, albo na jakim etapie rozszerzania diety malucha jesteście?