Pierwsze trzy miesiące z niemowlakiem - jak przetrwać i co się potem zmienia?


czwarty trymestr ciąży


Pierwsze trzy miesiące z niemowlakiem - "magiczny" okres, o którym słyszała każda przyszła i świeżo upieczona mama. Zanim urodziła się Hanna, podchodziłam do tego z przymrużeniem oka. Dzisiaj podzielę się jednak z Wami moimi przemyśleniami z perspektywy mamy 4,5 miesięcznego bobasa! Pierwsze trzy miesiące z niemowlakiem - jak przetrwać i co jest dalej?

Ostatnie tygodnie ciąży chyba dla nikogo nie są lekkie. Nie możesz się doczekać rozwiązania i tego, kiedy w końcu będzie po wszystkim. Potem wszystko dzieje się jakby samo. Szpital, poród, pierwsze chwile z dzieckiem, spływające gratulacje i wyjście do domu. Połóg. Milion pierwszych razów związanych z opieką nad dzieckiem... i tak by można było wymieniać długo.

Pierwsze trzy miesiące z niemowlakiem - moje wrażenia


Pozwólcie, że przejdę przez te pierwsze trzy miesiące z niemowlakiem chronologicznie. Pierwszy miesiąc? Najlepiej podsumować go zdaniem "naprawdę nie wiem kiedy minął". Milion pierwszych razów, połóg, zupełnie bezradny i zależny w 10000 proc. od Ciebie mały człowiek. Ze łzami wzruszenia oglądam filmiki mojego noworodzia i dopiero teraz widzę jaka Ona była mała (pierwszy rozmiar to 50!).

Ale pierwszy miesiąc to także: nieodkładalne dziecko, sen głównie na moich rękach, niekontaktowy noworodek, niepewność, huśtawka hormonalna po porodzie, więcej pobudek w nocy i...karmienie piersią. No właśnie. To ostatnie oznacza funkcjonowanie z biustem na wierzchu. Miałam wrażenie, że Mała je non stop, a ja cały dzień spędzam na jej karmieniu. O tym powinni wcześniej mówić, prawda?

Drugi i trzeci miesiąc to czas, kiedy powoli pojawia się "światełko w tunelu". To pierwszy uśmiech, namiastka rutyny i koniec połogu. Powrót do formy i ogarnięcie laktacji. Dalej jednak funkcjonujesz z cyckiem na wierzchu. Jeśli trafił Ci się dużo śpiący niemowlak, masz więcej czasu. Ja wylosowałam jednak ten drugi typ :D Po całym dniu z dzieckiem dosłownie padałam na twarz. Kiedy zasnęła, ja szłam umyć się w tempie ekspresowym i zasypiałam nawet nie wiem kiedy.

W trakcie tych pierwszych trzech miesięcy szybko zdałam sobie sprawę, że to dziecko dyktuje plan dnia. Ze śmiałych marzeń i listy rzeczy do zrobienia zeszłam do poziomu "okej, dzisiaj zajmuję się tym jednym tekstem podczas najdłuższej drzemki (drzemki w chuście dla jasności, bo innych długich nie było). Dni, kiedy zostawałam z dzieckiem całkiem sama na cały dzień byłī jednak szalenie męczące. Nie brakowało momentów, gdzie nie miałam jak iść do toalety. Pójście wiązało się z płaczem malucha pozostawionego w kołysce. Marzyłam, aby odwiedziła mnie mama, albo ktokolwiek, kto choć chwilę ponosi Małą, a ja zjem w spokoju obiad.


Pierwsze trzy miesiące - co jest dalej?


Minęły "magiczne" trzy miesiące. I co? Mam wrażenie, że zmieniło się wszystko! A konkretnie:


  • udało się wypracować rutynę i mogę choć trochę przewidzieć, kiedy będzie krótsza bądź dłuższa drzemka,
  • moje dziecko zaczęło interesować się wszystkim co dookoła istnieje,
  • każdego poranka ten mały człowiek po otwarciu oczu i zobaczenia mnie, obdarowuje mnie najpiękniejszym uśmiechem na świecie,
  • uwielbia się ze mną bawić i okazuje swoje zadowolenie piskami, głośnym śmiechem albo innymi śmiesznymi odgłosami,
  • uwielbia bawić się na macie, na której spędza nawet do godziny czasu samo! Co więcej, turla się po niej, przewraca i zaczyna wędrować po całym pokoju (ostatnio weszła np. pod łóżko :D),
  • udało się wypracować mniej więcej system jedzenia - wiem, że po karmieniu wytrzyma maksymalnie około dwóch godzin. Po trzech miesiącach z cycem na wierzchu to luksus, wierzcie mi!
  • moje dziecko przesypia całą noc - zasypia około 21.30-22.00 i budzi się o 5.30 jak w łeb strzelił. To kolejny luksus. Po karmieniu zasypia dalej i często śpimy do 8.00!
  • dni, kiedy jestem z nią sama w domu zmieniły się z tych nieodkładalnych na pełne uśmiechu, przytulasów, zabawy i ... nieco więcej czasu na moją pracę
  • kiedy zaśnie, mam siłę wziąć dłuższy prysznic, nałożyć maseczkę czy zwyczajnie porozmawiać z mężem!


Oczywiście, że nie jest na maksa kolorowo. Przykładowo, tworząc ten wpis, ze trzy razy ewakuowałam ją z podłogi z powrotem na matę, ogarnęłam jakieś dwa rzygi mlekiem i zapobiegłam lizaniu dywanu. Ale pisząc ten wpis odwzajemniłam także dużo uśmiechów mojego dziecka, które patrzy na mnie z rozbrajającą miłością i wydaje z siebie dźwięki zachwytu, fascynując się małpą-grzechotką na macie.

W ciągu tych trzech miesięcy zmieniło się także moje podejście do karmienia piersią. Na początku, z powodu niemalże stuprocentowej zależności od dziecka i jej jedzenia co pół godziny, nie lubiłam karmić. Nie miałam z tym problemu, ale zwyczajnie nie czułam tej magii. Teraz jest o wiele lepiej. Przestałam odliczać do sześciu miesięcy i kto wie, jak dobrze pójdzie to pokarmimy się dłużej!

Co dalej? Odpuściłam nieco pracę. Biorę znacznie mniej zleceń tak, by nie frustrować się brakiem czasu na pisanie. Staram się doceniać każdy dzień z Nią. Nie wiem kiedy zleciały te cztery miesiące  z hakiem i wiem, że kiedyś nadejdzie kres mojego macierzyńskiego. Nie wiem co dalej, ale doceniam na maksa te wspólne poranki, długie spacery i wspólne odkrywanie świata!

Ciekawa jestem, czy ktoś doczyta ten wpis do końca? To chyba jeden z najdłuższych na tym blogu! Dajcie znać jak było u Was, co Wam przychodzi na myśl po haśle "pierwsze trzy miesiące z niemowlakiem" i sprzedajcie parę złotych rad tym, którzy mają to przed sobą!