Wspólny pokój z niemowlakiem – meble i gadżety, które okazały się strzałem w dziesiątkę!




Będąc w ciąży, zwłaszcza pod jej koniec, zaczęłam ogarniać przestrzeń, którą będziemy, a teraz już dzielimy, razem z maluchem. Syndrom wicia gniazda mnie dopadł, lecz z perspektywy czasu mogę powiedzieć, że w naprawdę łagodnej wersji. Jakie meble i gadżety okazały się strzałem w dziesiątkę, jeśli chodzi o pokój dla malucha?

Dzielenie pokoju z maluszkiem wymaga dobrej organizacji. Na szczęście nasz wspólny pokój ma spory metraż i udało się zmieścić wszystko to, co niezbędne i przydatne zarówno nam – rodzicom jak i małej.

Strzałem w dziesiątkę okazały się m.in.:

    • Fotel uszak – to chyba najlepszy ciążowy zakup, jeśli chodzi o meble! Kupiony z myślą o karmieniu i jednocześnie spełnienie wnętrzarskich marzeń. Odkąd maluszek jest z nami w domu karmię w nim praktycznie zawsze, z wyjątkiem nocnych karmień, kiedy to zwyczajnie jestem rozespana i karmię ją w łóżku. Karmienie w fotelu to gwarancja wygody i relaksu podczas dłuuuugich chwil z maluchem przy piersi!

    • Komoda z szufladami – to właśnie w komodzie umieściłam wszystkie ubranka córeczki. W poszczególnych szufladach posegregowałam je tak, by korzystanie z dziecięcej szafy na co dzień było maksymalnie wygodne. Poza komodą maluszek na razie nie ma żadnej szafy, dlatego organizacja tego mebla jest niezmiernie ważna. Wewnętrz zamieściłam także dwa organizery, w których znalazło się miejsce na skarpety, czapeczki czy śliniaki. 

    • Regał z półkami – to kolejny hit! Ten patent odpatrzyłam od mojej mamy pamiętając, jaką organizację wszystkich „podręcznych” kosmetyków i przedmiotów dla malucha stosowała przy mojej młodszej siostrze. Przy naszym łóżku i jednocześnie przy kołysce małej stoi regał z półkami. Prosty model, dodatkowo posiadający kółka. Wierzcie mi, że żadne specjalne organizery tego nie zastąpią. Te meble sprawdzają się doskonale! Na takim regale trzymam wszystkie podręczne kosmetyki i produkty do pielęgnacji malucha, których używamy każdego dnia, a nawet przy każdej zmianie pieluchy. Dla mnie bomba!

    • Kołyska – od pierwszych dni w domu nasz maluszek śpi w kołysce. W niej nie ma żadnych pościeli czy ochraniaczy, ale kokon, który sprawdza się doskonale. Sama kołyska jest świetnym rozwiązaniem – nie zajmuje dużo miejsca i jest niewysoka, co pozwala na swobodne wyjęcie dziecka w nocy do karmienia bez sięgania i wychodzenia z łóżka. Posłuży nam z powodzeniem do czasu, aż mała zacznie siadać i mebel ten zwyczajnie stanie się dla niej mało bezpieczny. 

Jeśli chodzi o gadżety, na pewno nie umiałabym się już obejść bez przewijaka. Mamy ten najprostszy, przenośny, który póki co jest niezawodny. Kiedy mała wyrośnie z kołyski, z powodzeniem zamontuje go na łóżeczku dziecięcym! Świetnie sprawdza się także termometr do wody.

W niedalekim czasie myślę jeszcze nad zakupem leżaczka-bujaczka. Macie jakieś sprawdzone modele? Czy w ogóle ten gadżet jest przydatny i pomoże choć na chwilę zwolnić moje ręce, kiedy jestem sama z maluchem w domu? 

Dajcie znać jak Wy zorganizowałyście pokój dzielony z maluchem i jakie meble czy gadżety okazały się strzałem w dziesiątkę!