Bieszczady - czego się w nich nauczyłam?


bieszczady czy warto jechać


Wyjazd w Bieszczady należał do wyjazdów bardzo spontanicznych, ale to takie przecież podobno są najlepsze! Trzydniowy pobyt, urozmaicony plagą pszczół i jedzeniem najlepszego pstrąga na świecie pozwolił mi się świetnie zrelaksować, na chwilę oderwać od codzienności, bieganiny i nowoczesnego świata, bo co jak co, ale Bieszczady do krainy nowoczesności nie należą.

Wybór padł świadomie - potrzebowaliśmy miejsca, w którym znajdziemy przede wszystkim święty spokój, cudowne powietrze i ciszę. TRAFILIŚMY IDEALNIE.

Nasz pensjonat znajdował się na totalnym odludziu, w miejscu, które było nawet osadą, a nie miejscowością. Parę domów, garstka aut przejeżdżająca dziennie główną drogą i brak czegokolwiek - sklepu, szkoły, ośrodka zdrowia - NIC. Jedyną atrakcją był maleńki kościółek, otwierany tylko na jedną Mszę Świętą w niedzielę i reklamy wątpliwej firmy udzielającej kredyty na słupach w całej wsi. BYLIŚMY W NIEBIE.

wypoczynek w bieszczadach


Trzy dni totalnego odpoczynku. Bez Facebooka, Instagrama, blogów, pracy ... Było sporo czasu do myślenia, rozmów i spacerów. Pogoda wymarzona - słońce, wysoka temperatura i ani jednej kropli deszczu. Mając samochód mogliśmy się przemieszczać w ciągu dnia chociażby po to, żeby zjeść coś na obiad. Spacerowaliśmy też po bieszczadzkich połoninach, wzdychając do ich piękna. Chłodziliśmy w rzece piwo, którego niestety (z powodu plagi pszczół) nie było nam dane wypić na świeżym powietrzu. BYŁO CUDNIE

Pobyt ten sporo mnie nauczył. Zobaczyłam ludzi, którzy do najbliższego sklepu mają 18 km. Dla których internet, galerie handlowe czy KFC jest czymś niecodziennym i czymś, czego tak naprawdę nie potrzebują do szczęścia. Ludzi, którzy żyją wyjątkowo spokojnie i prosto, nieświadomych jak SLOW LIFE jest teraz na topie. Ich głównym zajęciem jest hodowla zwierząt, korzystanie  z darów natury czy prowadzenie gospodarstw agroturystycznych. Ci ludzie wydawali się BARDZO SZCZĘŚLIWI.

gdzie jechać w POlsce


Wyniesione lekcje? 


Postanowiłam przede wszystkim cieszyć się z tego co mam, gdzie żyję, mieszkam i co robię. Zobaczyłam zupełnie inny świat, który tak naprawdę jest tylko 4 godziny drogi samochodem. 

Postanowiłam nie marudzić i nie narzekać, bo jest mi naprawdę dobrze. Co więcej, w porównaniu do tych biednych, prawie opuszczonych miejscowości, moja wieś jest metropolią. 

Zaczęłam doceniać swoją codzienność. Trzeba mi było do tego tych wolnych, spokojnych dni, które pozwoliły mi naładować akumulatory. 

bieszczady gdzie jechać



W Bieszczadach się zakochałam. Nie chciałabym tam mieszkać na co dzień, ale do odpoczynku, relaksu i przede wszystkim ochłonięcia od pełnego nowoczesności i zabiegania świata to MIEJSCE IDEALNE. Polecam każdemu - brak sklepu i piękna cisza dobrze robią.



Byliście kiedyś w Bieszczadach? Jeśli tak, to czy macie podobne wrażenia? Jak Wam się podobało? 




Copyright © 2014 Day with Coffee | lifestyle blog , Blogger