Piesza pielgrzymka- dla kogo i po co?




"Krok krok za krokiem krok, 
tchu brak, bo długi szlak..."

Na pewno każdy z Was słyszał o pieszych pielgrzymkach na Jasną Górę, zwanych potocznie także "rekolekcjami w drodze". Ja brałam w niej udział (aż?) 3 razy- z każdą wyprawą wiążą się niesamowite wspomnienia, które ciężko jest opisać słowami!

Pewnie wielu z Was postrzega uczestników pieszych pielgrzymek jako z lekka nawiedzone osoby, które przez cały kilka dni idą i tylko się modlą, modlą i modlą. No, ewentualnie śpiewają religijne piosenki. Zapewniam Was jednak, że wcale tak nie jest!

Piesza pielgrzymka, w której brałam udział trwała 9 dni. Było to 9 dni modlitwy, śpiewu, dziękczynienia, poznawania nowych ludzi, zawierania przyjaźni oraz 9 dni niezapomnianej przygody i ODKRYWANIA SAMEGO SIEBIE. Razem prawie 300 km na nogach. Każdą z nich przeszłam w jednych, tych samych sandałach, które okazały się niewyobrażalnie wygodne i nie obtarły mnie ani razu!

Piesza pielgrzymka to niezła szkoła przetrwania- wstajesz około 4-5 rano. Nigdy nie wiesz, gdzie będziesz spać (ja zaliczyłam zarówno stodołę, pokój z wygodnym łóżkiem i śniadaniem od gospodarzy, garaż no i namiot- który z tych wszystkich opcji był najpewniejszy). Myjesz się w zimnej wodzie, do tego najczęściej w misce za namiotem (no, chyba, że w jakimś innym ustronnym miejscem, do którego jest niezła kolejka). Jesteś zgrzany, spocony i tak bardzo brudny, że w sumie to Ci już przestało przeszkadzać. Do tego dziennie pokonujesz około 40-50-ciu kilometrów bez względu na pogodę.

Nieźle, prawda?

Piesza pielgrzymka to spore wyzwanie, ale wierzcie mi- widok celu, którym jest Jasna Góra i te parę minut spędzonych przed obrazem Matki Bożej Częstochowskiej oraz niewyobrażalna satysfakcja WYNAGRADZAJĄ WSZYSTKO.*

Po tych kilku dniach oderwania się od codzienności, życia w zupełnie innym rytmie i pokonywania problemów, które na co dzień w ogóle dla nas nie istnieją czujesz się NA MAKSA SZCZĘŚLIWY, WCALE NIE ZMĘCZONY i CHOLERNIE USATYSFAKCJONOWANY. Do tego dochodzą religijne aspekty w postaci lekkości duchowej, uśmiechu na twarzy i poczucia, że wszystko będzie dobrze oraz, że Twój trud na prawdę ma sens!



Wracając autobusem do domu mógłbyś skakać ze szczęścia. Nie myślisz o zmęczeniu, o spaniu w stodole czy o braku bieżącej wody. Liczy się to co przeżyłeś, co czułeś i co zrozumiałeś.

Kto był na pielgrzymce choć raz doskonale wie o czym mówię i na pewno potwierdzi, że każdego roku, nawet jeśli nie uczestniczy już w pieszej pielgrzymce myśli o tych, którzy właśnie pokonują tę trasę, słucha radiowych i telewizyjnych doniesień i bardzo chce być właśnie tam, mimo świadomości trudu i wyrzeczeń.

Jest jeszcze jedno- zabierając ze sobą na pielgrzymkę swoją miłość, przechodzicie niesamowity test, oczywiście pod względem pozytywnym. Jesteście razem w zmęczeniu, umorusaniu i chwilach zwątpienia, w których jedyne o czym marzysz, to powrót do domu i ujrzenie własnego łóżka. To także 9 dni bez makijażu, lokówek, prostownic czy innych tego typu bajerów, bez których wychodzi Twoja 100% naturalność, dopieszczona niemiłosiernym zgrzaniem, zmęczeniem i spoceniem.

*do tego piesza pielgrzymka jest najlepszą dietą odchudzającą- pomyśl, ile można schudnąć, idąc dzień w dzień pieszo aż tyle? :)


To co, przekonałam Was?


Copyright © 2014 Day with Coffee | lifestyle blog , Blogger