Wiejskie wesela- hit czy kit?




Remiza OSP, kokardki na balustradach, podpici wujkowie, zespół grający "Majteczki w kropeczki" i ciocie ze specjalnie zrobioną na tę wyjątkową okazję trwałą ondulacją- tak sobie wyobrażacie wiejskie wesela?

TO MUSZĘ WAS ROZCZAROWAĆ!

Na wiejskich weselach byłam x razy. W ogóle uwielbiam wesela, uwielbiam na nich tańczyć, objadać się i świetnie się bawić. I co? Nigdy nie widziałam stereotypowej bitki na weselu czy gości, których trzeba było wynosić spod stołu. No właśnie, jak to jest z tymi wiejskimi weselami?


Czasy, w których wesela odbywały się w remizach i oznaczały tylko i wyłącznie zakrapianą zabawę z niewiadomym finałem, na szczęście już minęły!

Co mam na myśli mówiąc wiejskie wesela?  Dzisiaj wygląda to tak: elegancki lokal, w którym cena za osobę to ok 200 złotych, dobry zespół, który zagra każdemu "pod nogę", elegancki wystrój- wybrany przez parę młodą no i brak głupich zabaw, które mnie osobiście zniesmaczają.



Za co uwielbiam więc wiejskie wesela?

1. Można się wytańczyć za wszystkie czasy


wiem, każdy ma swoje preferencje muzyczne, ale nie mówcie mi, że jak zespół podegra "Prawy do Lewego" czy "Rudy się żeni" to się Wam nogi nie rwą same do tańca. No chyba, że faktycznie Was to nie cieszy. Mnie bardzo, a taniec na weselu to moje ulubione zajęcie!

2. Menu weselne zachwyca i zarazem zdumiewa ilością


kończysz obiad, który składa się z zupy i 6 rodzajów mięs do wyboru, a tu już wjeżdża deser, na przykład w postaci lodów podawanych w ananasach, z bitą śmietaną i sosem owocowym. I jak tu żyć? Objadam się zawsze do bólu, bo jestem łakomczuszkiem. Podobają mi się też takie atrakcje jak fontanna czekoladowa czy stoły regionalne- podjadać można do woli!

3. Jest około 180 osób- nuda nigdy nie grozi


średnia liczba osób na wiejskich weselach to właśnie około 180 osób. Dużo? W sobotę byłam na takim, gdzie było osób 300. Nuda nie grozi, bo wśród gości znasz mniej więcej połowę osób, których często nie widziałeś bardzo dawno i zwyczajnie możesz się dowiedzieć, co u nich słychać!

4. Zabawa trwa do białego rana


zdarzyło mi się, że wyszłam z wesela ostatnia, ze swoją osobą towarzyszącą oczywiście. Jak już idę, to nie po to żeby opuścić imprezę po północy. Nie wyobrażam sobie wesela, które ma formę przyjęcia, a właściwie obiadu- wiem, że to bardzo indywidualna sprawa, ale zabawa do białego rana jest według mnie najfajniejszą opcją!

5. Na drugi dzień są poprawiny


tak, to też bardzo fajna tradycja. Chociaż ledwo łazisz z przejedzenia, a we włosach masz jakieś tam resztki lakieru z wczorajszej weselnej fryzury, to trudno na poprawiny nie iść- znowu tańce, zabawa, dobre jedzonko i wieczór spędzony z najbliższymi- jestem zdecydowanie na tak!



Wiem, że rodzaj i charakter wesela to bardzo indywidualna sprawa, uzależniona przede wszystkim od budżetu danej pary młodej i jej rodziców oraz od ich preferencji. Nie neguję tutaj żadnego typu zabawy. Wiejskie wesele, w dobrym tonie i ze smakiem, to zdecydowanie coś, co mi się najbardziej podoba.

Tradycja, czy to w formie góralskich przyśpiewek czy przyjazdu po pannę młodą dorożką to coś naprawdę fajnego- wychowałam się właśnie na takim wzorcu wesela i takie chcę kiedyś mieć.



I na koniec- proszę, nie myślcie o wiejskich weselach tak, jak to opisałam na samym początku postu. Podpici wujkowie, śpiewający zbereźne piosenki przy stole czy zespół, który ledwo wie co się wokół niego dzieje, to naprawdę PRZESZŁOŚĆ. Przynajmniej na południu Polski, a ostatnio na weselu byłam przedwczoraj :)

Jaka jest Wasza opinia? Lubicie huczne, wiejskie wesela? A może nigdy na takim nie byłyście?




Copyright © 2014 Day with Coffee | lifestyle blog , Blogger